Piątkowe powitanie panny „SZ”

Dziś pierwszy dzień panny „SZ” w u mnie w pracy :) Od rana walczyłyśmy z komputerkiem…

Najbardziej dał nam się we znaki backup bardzo bardzo bardzo ważnych danych i obie z Sylwią drżałyśmy, aby nic przy kopiowanku nie zginęło. Kopiowanie 1,5GB danych poczty po sieci pokazało, że taka czynność może trwać nawet 7 czy 10 dni :) Załamałyśmy się… Plan B – nagranie wszystkiego na płytkę. Okazało się, że płytek brak (albo po prostu nie umiałam ich znaleźć), więc szybko do sąsiadów… Potem okazało się, że napę CD nie jest podłączony, więc szybciutko pod stół, odkręcanie i przyłączanie… JEST :) Głupia Vista wykryła pożyczoną płytkę jako DVD-RW i już wpakowała na nią swoje pliczki… Jednak nagrywać naszych danych nie chciała. Zainstalowanie oryginalnego Nero też nic nie dało, gdyż Nero nie chciało współpracować ani ciut, ciut :( Okazało się także, że płytki, które miała we władaniu Vista też na nic się nie nadają… Uuuuuuffff. W końcu jakimś przyjemnym programikiem nagrałyśmy spakowane dane (za radą Mojka – dziękujemy!) i pod koniec dnia był gotowy komp z działającą pocztą  i drukarką (drukarka to długi temat, zdecydowanie na osobnego posta…).

Po tak pracowitym dniu udaliśmy się do pobliskej Grappy na zapoznawcze piwko i pizzę :)

Panna "SZ"Od lewej: Sylwia, Michał, Kruchy; ja za telefonem :)

Edit: Ja dodam jeszcze 2 swoje foki (z telefonu) – jakość 0, ale muszą takie być :P … Pzdr Kruchy

cafe GrappaSztućce nad wejściem do Grappy

Tags: , , , ,

Leave a comment