Dzisiejszy dzień zaczął się troszeczkę straszno… Spadł śnieg! Na mieście zrobiło się dość zimno… Budziki niestety w taką pogodę nie chcą działać
– jednym słowem z całej tej zimności – zaspało nam się troszkę. Samochody, jak zwykle przy pierwszych opadach śniegu, jeżdżą jakby chciały, a nie mogły. Autobusy nie jeżdżą według rozkładów, a jeżeli już przyjadą – to tak napakowane, że nie da się wsiąść.
Ja do pracy jechałem dziś 3 autobusami + 1 przystanek przebyłem na butach. Z pierwszego autobusu wysiadłem po 1 przystanku, żeby wypuścić ludzi, ale z powrotem zabrakło dla mnie już miejsca (jechałem z Kasią – więc zadbałem tylko o to, żeby Kasia się zmieściła – wepchnąłem ją na siłę do autobusu, udostępniając miejsce na którym ja wcześniej stałem). Za chwilę przyjechał(y) 180 (aż 2 sztuki). Pomyślałem sobie – Nowy Świat – doskonałe miejsce na przesiadkę. Oczywiście postanowiłem sobie dodatkowo utrudnić życie. Stwierdziłem że jazda tramwajem do pracy jest zbyt banalna. Poza tym tramwaj co prawda jeździ 50 razy częściej niż autobus 155, ale zatrzymuje się jakieś 150m od wejścia do mojej firmy, a dodatkowo trzeba przejść przez 2 przejścia dla pieszych. Wybrałem autobus 155 (on zatrzymuję się 70m od wejścia do firmy i nie ma po drodze żadnych przejść dla pieszych
). Normalną sprawą było to, że 155 po prostu nie przyjechał – przez prawie 30min! Wsiadłem w pierwszy lepszy autobus…
Właśnie do tego pierwszego lepszego autobusu, kilka przystanków dalej, wsiadła starsza pani. Zapytała mnie – czy ten autobus jedzie w miejsce X. Ja odpowiedziałem, że niestety nie wiem – bo za chwilkę wysiadam. Ona natomiast stwierdziła, że przejedzie się i sprawdzi.
Mamy tu odpowiedź na jedną z zagadek ludzkości. Dokąd jeżdżą wszyscy emeryci rano w dni powszednie?
Odpowiedź jest prosta – jadą się przejechać.
Przy ulicy Prostej wysiadłem z autobusu. Tak jak już wcześnie wspomniałem – ten kawałek przebyłem na piechotę. Nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem.
Warunki pogodowe jakie są – każdy widzi:

ale to nie przeszkadzało pewnej pani dojeżdżać do skrzyżowania i malować się w między czasie. Może i nie było jakiegoś wielkiego niebezpieczeństwa – ale malowaniu się i jednoczesnemu prowadzeniu auta (przy takiej pogodzie jak dziś) – mówimy stanowcze NIE!
dziękuję za uwagę ![]()
Kruchy
Mam jeszcze kilka rzeczy do dodania, ale to za chwilkę wpiszę
No Kruchy… heroizm i rycerstwo godne podziwu
tylko czy Krucha dała rade na nastepnym przystanku wysiasc i wsiasc ponownie do autobusu bez Twojej pomocy ?
Jasne – poradziła sobie…