Zas(y)pa(ło)

A no właśnie – trochę zasypało Warszawę…

Łikend pod względem jeżdżenia samochodem – tragiczny… Nie dlatego, że posypał śnieg i zrobiło się ślisko na ulicach. Tragiczny dlatego, że każde ruszenie auta z podwórka wiąże się albo z zakopaniem w wielkich zaspach, albo z brakiem późniejszej możliwości zaparkowania.

Sobota.
Po odśnieżeniu auta i próbie wyjechania na miasto – zakopałem się :P – dobrze, że akurat sąsiad wychodził do sklepu.
Po powrocie z miasta i półgodzinnym jeżdżeniu po osiedlu celem zaparkowania – znalazłem nareszcie miejsce… Pod blokiem po 2 stronie Gagarina… Na szczęście trafiłem miejsce przy odśnieżonej ulicy.

Niedziela.
Wyjazd OK (pomijając dość mocne skrobanie samochodu).
Powrót z miasta i parkowanie z rozpędu… Dobrze, że było gdzie… Z kolei później wpychaliśmy auto mamy na chodnik – zabawne było to, że przez ten śnieg nie mogła podjechać pod 10cm krawężnik…

Poniedziałek.
Do pracy chcieliśmy ruszyć samochodem. Jednak jak zobaczyłem, że za oknem wypychają sąsiada – zrezygnowaliśmy z tego pomysłu.
Tak więc postanowione – jedziemy autobusem… Po drodze na przystanek wypchnęliśmy kolejnego zakopanego…

Na przystankach ludzi kupa. Musieliśmy darować sobie jeden autobus – w środku tłumy. Wsiedliśmy w równie zapchane 180. Przystanek „Dobra” – przesiedliśmy się w zupełnie pusty 151. Jak się później okazało – świetny pomysł. Po drodze popsuły się tramwaje, które miały nas pierwotnie zawieść do pracy. Ale my, naszym 151 śmigaliśmy sobie bezpośrednio do roboty.

Gdzieś w centrum dostałem SMS o takiej treści:
„Pod Kolmexem zupełnie nie odśnieżone. Weź saperkę albo łopadę :-)
Kolejny raz byłem zadowolony z siebie, że nie pojechaliśmy samochodem. Nie mogłem się tylko doczekać, aż zobaczę ten parking, na którym w „normalne” dni nie ma gdzie zaparkować (brak wolnych miejsc).

Dziś miejsc było do koloru do wyboru, jednak parkowanie na nich było/jest nieco utrudnione przez ten cudowny śnieg…

Tags: ,

Leave a comment