Z inicjatywy Mojków&Sadłowskich w sobotę o 18:32 w pełnej krasie przywitaliśmy wiosnę – parę minut po 18 na moście Gdańskim w Warszawie spaliliśmy i utopiliśmy własnoręcznie przygotowaną Szmatę – Marzannę
Przygotowania rozpoczęliśmy na ul. Dzielnej zgodzie z fejsbukowym zaproszeniem pomysłodawców:

Każdy z uczestników miał dostarczyć komponenty do stworzenia kukły – przybyły więc gazety i szmaty. My niestety nie popisaliśmy się i dostarczyliśmy jedynie piwo, chipsy i fasolki wszystkich smaków
Krok 1. Połamanie kija od szczotki i przygotowanie kręgosłupa – pociachaliśmy sznurek na bieliznę i zrobiliśmy piękny stelaż:


Krok 2. Zebranie potrzebnych komponentów:


Krok 3. Montaż tułowia: Marzanna dostała śliczną zieloną koszulkę Heinekena, którą wypchaliśmy kulkami z gazet oraz pończoszane ręce również wypchane gazetami


Krok 4. Ubieranie: Magda przygotowała piękną spódnicę z plakatu Shit!, którą razem z Mojkiem zamontowaliśmy:


Jeszcze ostatnie szlify…

… i będzie można założyć głowę:




Brakuje jeszcze odpowiedniego wyrazu twarzy:


Kilka drobnych detali:

Dla Marzanny został także przygotowany towarzysz niedoli – kot:


GOTOWE! Godzina 0 się zbliża – ruszamy w miasto!
Na Jana Pawła i w tramwaju linii 16


Ekipa na Moście Gdańskim:

wraz z niczego nie spodziewającą się ofiarą:

Uroczyste oblanie benzyną:

I po chwili podła Szmata pali się pięknym płomieniem:


Dołączył do niej także kot:



ZIMĘ pożegnaliśmy porządnie! Już następnego dnia świeciło piękne słońce
Wiwat pomysłodawcy! Wiwat realizatorzy