W weekend postanowiliśmy sprawdzić postęp prac na działce. Idzie fajnie:
Reszta zdjęć tutaj:
[flickr-gallery mode="photoset" photoset="72157626358639918"]
Wczoraj w Zabrodziu odbyła się sesja Rady Gminy. W planie obrad przewidziano interesujący punkt:
8. Podjęcie uchwały w sprawie nadania nazwy ulicy drodze publicznej we wsi Zabrodzie
Chodziło oczywiście o naszą drogę, która teraz bardziej przypomina pole
Dziś więc możemy podzielić się świeżo zdobytą informacją, że droga otrzymała nazwę „Aksamitna”.
Mamy nadzieję, że w niedługim czasie jej nazwa będzie współmierna do jej jakości (czytaj: zostanie wyasfaltowana, albo przynajmniej wysypana piachem i żwirem). A na razie wygląda tak:
Nie mogąc doczekać się, aż w internecie zaktualizują się mapy satelitarne naszego terenu ciągle zaglądamy to tu, to tam czy przypadkiem coś się nie zmieniło.
I oto proszę – przy wrzucaniu zdjęć z niedzieli na Flickr’a odkryłam,że w niedalekiej okolicy od naszego przyszłego domku zostały na mapę naniesione nowe ulice: Słoneczna, Jasna, Wesoła odchodzące od ul. Reymonta i ul. Boczna odchodząca od Kolejowej:
http://www.flickr.com/map?&fLat=52.5031&fLon=21.4352&zl=3
Legenda:
[różowa kropka-słoneczko] – przybliżona lokalizacja naszego domku
[obrazek w ramce] – zdjęcie dojazdu do naszego domku od strony ul. Kolejowej
Dla porównania – na polskim Targeo okolica wygląda zdecydowanie ubożej:
http://mapa.targeo.pl/Mapa_Polski,19,21.42634,52.50560
A w czerwcu 2010 robiliśmy podobny wpis „z lotu ptaka” – tutaj.
Witamy w Nowym Roku… Trochę nam się zeszło od listopada, prawda? Doprawdy nie wiem, kiedy ten czas zleciał… Tymbardziej jest to szalone i dziwne, gdyż co rusz mówimy sobie z Kruchym: „Ale ten czas się wlecze”
Teraz z utęsknieniem czekamy na wiosnę i zaglądamy na naszą działkę licząc na to, że niebawem dalej ruszą prace budowlane.
Więcej zdjęć znajdziecie tutaj.
Dzień zaczął się nietypowo… Z wielkim trudem wstałam po 5.00, żeby zdążyć na pociąg KM relacji Warszawa Wileńska – Tłuszcz… Na dodatek trasę z Dolnego Mokotowa na Dw. Wileńskiego postanowiłam pokonać na rowerze. Ci, którzy śmigają dużo powiedzą: „bułka z masłem”. Ale mnie wcale nie było wesoło, bo w tym sezonie zrobiłam marne 500 km (w najlepszym wypadku). Nie mogłam również skorzystać z Irytatora, gdyż dalej dysfukuncyjne są w nim stery
No dobra – ja tu pierdu-pierdu… Po co ta wycieczka? Ano aby nadzorować wiercenie studni w Zabrodziu
7:10 W wagonie dla rowerów w KM 7717
8:15 Herbatka z soczkiem i śniadanko na działce, zza chmurek wychodzi słonko
![]()

9:00 Nadjeżdżają panowie studniarze – nasza działka do tej pory nie gościła tylu wozów
![]()
9:30 Tu stanie studnia – szef ekipy zaznaczył z trudem wybrane miejsce (grunt, to żeby nie „wypadła” w domu)
10:00 Sprzęt się rozstawia, czekamy na beczkowóz…
11:00 Praca wre – jesteśmy na pokładzie gliny:
12:00 Już wiadomo, jak głębokość będzie trzeba wiercić: po lewej żwir z 24. metra, po prawej – z 28.
14:00 Tajemnicze kręcenie rurą – na jej bazie z użyciem drutu i specjalnej siatki powstaje filtr:
Oczywiście najważniejszego czyli studni i wylatującej z niej wody nie mam – byłam zbyt zaaferowana masą lodowatej i krystalicznej wody, która pojawiła się na naszej działce
Kruchatki są bardzo szczęśliwe![]()
Czyli znowu chcemy budować dom
Pierwsze podejście mieliśmy dwa lata temu, ale wpadliśmy w kryzys i inne takie… Ale w czerwcu tego roku postanowiliśmy spróbować jeszcze raz.
Na początek – przed chwilką otrzymałam od męża taki oto obrazek:
Na czerwono zaznaczyłam naszą działeczkę. A tutaj można zobaczyć mapę całej okolicy (Zumi).
Na początku czerwca wyrwaliśmy się w weekend za miasto poobozować trochę na naszej działce. Zobaczyliśmy sobie, jak tam wędruje słoneczko, jak jest wieczorem, jacy sąsiedzi itp.
Dotarliśmy późnym popołudniem, ale słonko i tak ostro dawało czadu. Zrobiliśmy sobie pyszną karkóweczkę i kiełbaski. Ogólnie oddawaliśmy się słodkiemu lenistwu… Rozbicie namiotu nie sprawiło nam problemów poza jednym bugiem – mamy zepsuty jeden zamek wejściowy, na szczęście nie w głównym wejściu
Najedzeni i wyodpoczywani ruszyliśmy po drzewo na ognicho. Poznaliśmy pierwszą sąsiadkę od strony ul. Kolejowej i całkiem sporo czasu się z nią nagadaliśmy.
Kruchy zrobił wspaniałe ognicho, buziak dla niego :*
Nie chciało nam się dmuchać materaca, więc spaliśmy na większej ilości kocyków, ale grunt nie był równy i niektórzy z nas obudzili sie mocno połamani. W ramach rekompensaty udaliśmy się do sklepu po świeże bułeczki, pomidorki i twarożek na pyszne śniadanko pod gołym niebem.
Niedziela była równie gorąca, więc nie posiedzieliśmy do wieczora. Uciekaliśmy przed palącym słońcem za samochodzik, a koło 13. zebraliśmy nasze pierwsze obozowisko z prawdziwego zdarzenia i pojechaliśmy do domu.
Wyjazd udany, powtórka obowiązkowa, może w większym gronie?
Wczoraj działo się mnóstwo rzeczy
Jeszcze nie zdążyłam dobrze opisać Mazurskiej Majówki, a tu już kolejny wypadzik za nami – spontan-grill na naszej działce w Zabrodziu
Niedziela (11.05) miała być niedzielą leniwą z super-wypasionym śniadankiem, kakao itp. itd… Leniuchowanie przerwał Rafał (brat Kruchego, Kierownik Majówki) z drugim bratem Łukaszem – telefonem i propozycją wyjazdu do Powsina. Mama Jola namawiała nas, żebyśmy wzięli Manfiego, więc sprawnie przeogranizowaliśmy i przekierowaliśmy wycieczkę w stronę Wyszkowa i naszej zabrodzkiej działki, na której mam nadzieję, że jeszcze w tym roku stanie nasza piękna Agatka.
Wypadzik udany, choć trochę nasz deszczych chciał skropić (po drodze się trochę rozpadało i z wielkim strachem w sercu jechaliśmy wciąż dalej i dalej, ale i z nadzieją, że z każdym kilometrem będziemy coraz dalej od deszczu).
Fotki jeszcze nieogarnięte, ale już niebawem, już niebawem