
Zdjęcie pochodzi z serwisu gotujmy.pl
Dostałam pozwolenie na publikowanie przepisów kulinarnych. Dzięki, Kasiu Moja
Na początek wrzucę tu przepis na całkiem jadalny bogracz – Bratkashi, czyli Maciek – stwierdził, że „fantastyczny”.
70-80 dag łopatki (wolę wieprzowinę) bez kości – pokroić w kostkę, troszkę posolić i obsmażyć na margarynie, przełożyć do większego naczynia,
2 cebule posiekane – także podsmażyć na tłuszczu i dodać do mięska,
2-3 ząbki czosnku,
1 papryka świeża w paseczki,
25 – 30 dag pieczarek (ale Kru nie lubi, więc odpuszczamy sobie),
1 – 2 kostki rosołowe Knorra,
papryka słodka w proszku, ew. ostra, ale radziłabym uważać.
Wszystko to oczywiście pakujemy do naczynia z mięskiem i zalewamy wodą.
Gotujemy na małym ogniu, aż mięsko będzie miękkie.
Na samym końcu na naszym bograczu ugotujemy kluseczki – jajko, mąka, mleko, sól (konsystencja b. gęstej śmietany, zresztą – jak kto woli, ja lubię twardsze) – wrzucając je do gorącej zupy łyżeczką. Potem już tylko kilka minut, ostateczne doprawienie i podobno jest mniam
Często dodaje się zamiast kluseczek ziemniaczków w kosteczkę (wtedy trzeba wcześniej je włożyć, żeby się zdążyły ugotować), ale ja za nimi nie przepadam i polecam kluseczki (choć przybywa jedno naczynko do mycia:))
Polecam jako świetny „eintopf”, czyli danie jednogarnkowe.
Na razie