Kruche kulinaria


28
cze 10

Pierwsze gołąbki za płoty :)

Jak sam tytuł wskazuje – udało mi się pierwszy raz w życiu zrobić gołąbki. Danie oczywiście na życzenie mojego kochanego Kruchatka.

Jesteśmy właśnie w fazie spożywana pierwszej porcji tych, które są już gotowe. Trzeba jeszcze dopracować, ale nie takie gołąbki straszne jak je malują – zawijanie szło łatwo i nie rozpadły się.  No i w ogólnym rozrachunku wyszły smaczne – oboje aż wylizaliśmy talerzyki :)

Ps. Przepraszam za jakoś zdjęć. Zrobione na szybko między zawijaniem, obrobione w ramach iPhonography a telefonie…


4
gru 09

Poniedziałkowy cykl wieczorów z…

Obiecywałam sobie, że będzie systematycznie no i niestety nie udało się… Wpis poniedziałkowy musiał poczekać aż do piątku, kiedy to jadąc autobusem do pracy znalazłam chwilę na małe blogowanko :) W tym tygodniu w ogóle sporo się działo, więc nie nijak nie było czasu (jak zawsze, jakby to powiedział kolega Eddie). W poniedziałek byłam starsznym maruderem i leniuszkiem – wcale nie chciało mi się wracać do domu, ale powłóczyć się po jesiennej Warszawie. Namówilam więc Kru, abyśmy wybrali się na wieczorny seans filmowy do „Luny” (bo w końcu ją zamkną, a my dalej nie będziemy mieli zaliczonego wyjścia do kina z podwojnymi kanapami :) ) Za dawnych czasów (2006-2007) późnopopłudniowa rezerwacja biletu na poniedziałkowy seans za 5 zł była prawie niemożliwa, nie mówiąc już o miejcach na VIPowskich podwójnych kanapach… Ale co mi tam – zaryzykowalam i proszę – bez problemu udało się zdobyć bilety na „Iluzjonistę” w wymarzonych miejscach.

Część pierwsza – pierrogi w centrum miasta

Kru zrobił mi wielką przyjemność i przed kinem (start filmu o 20:45, wyjście z pracy 17:30) przespacerowalismy się od centrum do pl. Konstytucji, żeby zasiąść za drewnianym stołem nowej pierogarni w centrum miasta.

Pierrogeria by Kruchatkowo

Lokal wypatrzylismy przed koncertem „Skowytu”, ale Kruchy słusznie przepowiedział, że skoro nie ma tam browarskich neonów, piwa także tam nie będzie. Tym razem jednak nie o piwo głównie nam szło, lecz o dobrą strawę. Wybór pierogów spory, a to ze względu na różnorodną formę ich przygotowania: klasyczne 10 sztuk z wody, 10 ruskich z różnymi wersjami nadzienia serowego, pierogi podsmażane i 6 pierogów zapieczonych. Poza tym wybór naleśników „na konkretnie” i na słodko oraz desery naleśnikowe i sernikowe. Na pierwszy ogień poszły zapiekane pierogi z kaszą gryczaną i boczkiem z soem czosnkowym lub pomidorowym oraz naleśniki z indykiem i jabłkiem na dzikim ryżu.

Zapieczone pierogi z sosami

Niestety cena napojów w tym lokum była jak dla nas zbyt wysoka (przykład na herbacie: czarna – 6 zł, owocowa, prawdopodobnie Dilmah z pudełka z owocowymi aromatyzowanymi – 12 zł), ogranizyliśmy się do pepsi i zwykłej herbaty. W przypadku tej drugiej – uratowała ją obecność cytryny i całkiem spora filiżanka. Na deser mąż mój zaproponował nam naleśniczki na słodko. Zachęceni przez samą właścicielkę poprosiliśmy o naleśniczki a’la Gundel, ale niestety nie były dostępne. Pocieszyliśmy się więc naleśniczkami z twarożkiem i wiśniami – wersja BLACK oraz naleśniczkami z jabłkiem i lodami – wersja WHITE.

Naleśniczki w wersji BLACK Naleśniczki w wersji WHITE

Na koniec miły akcent – zapytaliśmy właścicielki o podpiwek (napój o ciemnej barwie i słodkawym smaku…), który znaleźliśmy w karcie. Od razu zostaliśmy poczęstowani tymże napojem na koszt lokalu – bardzo sympatyczna rzecz.

IMG_0497_

C.d.n.


18
sie 09

Pewnego czwartku… Czyli wieczór na serowo

Zrobiliśmy wraz z naszym gościem – panną SZ fondue serowe… Chyba musiałam wziąć kiepski przepis, bo zamiast gestego sosu powstała nam zupa serowa ;) na szczęście świeża bagietka i pomidorki koktajlowe, które nabylismy chwile wcześniej uratowały sytuacje :)
W międzyczasie w kuchni robił się także bogracz, ale z uwagi na pośpiech nie trzymalam się stricte przepisu, wiec nie wyszedł taki dobry jak ten maminy ;) bedą następne :)


12
sie 09

Wypróbowaliśmy „fonduer”

Wczoraj mieliśmy gościa :) I nadarzyła się znakomita okazja na wypróbowanie niedawno nabytego naczynka do fondue :)

Wprawdzie nie mieliśmy paliwa do fondue ani denaturatu, ale poradziliśmy sobie świetnie, a czekoladowe pyszności były pycha!

P.S. Z góry, a właściwie z dołu przepraszam za jakość zdjęć, bo tylko ajfon był pod ręką… Ale bardzo chcieliśmy udokumentować nasze wczorajsze działania


5
sie 09

Witajcie, to ja – Mamakashi :)

Zdjęcie pochodzi z serwisu gotujmy.pl

Zdjęcie pochodzi z serwisu gotujmy.pl

Dostałam pozwolenie na publikowanie przepisów kulinarnych. Dzięki, Kasiu Moja :)

Na początek wrzucę tu przepis na całkiem jadalny bogracz – Bratkashi, czyli Maciek – stwierdził,  że „fantastyczny”.

70-80 dag łopatki (wolę wieprzowinę) bez kości – pokroić w kostkę, troszkę posolić i obsmażyć na margarynie, przełożyć do większego naczynia,

2 cebule posiekane – także podsmażyć na tłuszczu i dodać do mięska,

2-3 ząbki czosnku,

1 papryka świeża w paseczki,

25 – 30  dag pieczarek (ale Kru nie lubi, więc odpuszczamy sobie),

1 – 2 kostki rosołowe Knorra,

papryka słodka w proszku, ew. ostra, ale radziłabym uważać.

Wszystko to oczywiście pakujemy do naczynia z mięskiem i zalewamy wodą.

Gotujemy na małym ogniu, aż mięsko będzie miękkie.

Na samym końcu na naszym bograczu ugotujemy kluseczki – jajko, mąka, mleko, sól (konsystencja b. gęstej śmietany, zresztą – jak kto woli, ja lubię twardsze) – wrzucając je do gorącej zupy łyżeczką. Potem już tylko kilka minut, ostateczne doprawienie i podobno jest mniam :)

Często dodaje się  zamiast kluseczek ziemniaczków w kosteczkę (wtedy trzeba wcześniej je włożyć, żeby się zdążyły ugotować), ale ja za nimi nie przepadam i polecam kluseczki (choć przybywa jedno naczynko do mycia:))

Polecam jako świetny „eintopf”, czyli danie jednogarnkowe.

Na razie :)


4
sie 09

Fondue serowe

czas: 15 minut
liczba porcji: 4
składniki: 350 g startego sera ementalera
250 g śmietany
250 g jogurtu naturalnego
4 żółtka
1 ząbek czosnku
kieliszek wódki z wiśni
1 łyżka masła
sól, pieprz
przyrządzanie: W dużym rondlu rozgrzać łyżkę masła. Wrzucić przeciśnięty przez praskę czosnek i chwile smażyć. Dodać starty na tarce ser ementaler i śmietanę. Żółtka rozmącić z wiśniówką i dodać do sera. Masę doprowadzić do wrzenia i przez chwilę gotować na wolnym ogniu wciąż mieszając, aby ser się roztopił. Zdjąć z ognia, dodać jogurt naturalny, doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem. Podawać w specjalnym zestawie do fondue lub na podgrzewaczu ze świecą. Do fondue doskonale pasują: pokrajana w kawałki bagietka, pieczone ziemniaki, pomidorki koktajlowe czy kawałki czerwonej papryki.

Źródło: Palce Lizać!


4
sie 09

A może tak Fondue?

Wczoraj wstąpiliśmy sobie do E.LECLERC’a w celu nabycia shakera. Niestety były to zakupy bez „kartki”, więc wynieśliśmy ze sklepu jeszcze kilka innych rzeczy. Pośród tych rzeczy znalazł się Device do robienia Fondue.

Może zrobimy Fondue czekoladowe? Taki oto przepis znalazłem w googlach.

Składniki:

  • czekolada mleczna – 75 g
  • czekolada gorzka – 75 g
  • starta skórka z 1 pomarańczy
  • mleko – 75 ml
  • likier pomarańczowy – 30 ml

Owoce:

  • melon biały i żółty
  • ananas
  • truskawki

Sposób przygotowania:
Do kociołka wkładamy pokruszoną czekoladę, wlewamy mleko i mieszamy, aż czekolada się rozpuści. Następnie wlewamy likier pomarańczowy. Owoce obieramy i kroimy w kostkę. Pokrojone owoce nadziewamy na szpadki i zanurzamy na chwilę w czekoladzie. Mmmmm palce lizać. :)

Przetestujemy i zobaczymy co z tego wyjdzie. :)

Pozdrawiam,
Kruchy


17
sty 08

Natchnieni „How it’s made?” – robimy kuskus na obiad

Dziś oglądając „Discovery” natchnęło nas na piątkowy obiad: KUSKUS :)

Sos do kuskus

Składniki:
– kuskus,
- pomidory,
- ser zolty,
- czosnek suszony,
- mieso mielone,
- pieprz,
- marchewka,
- oliwa

Jak przyrządzić?
Ja takze uwielbiam kuskus. Moj przepis na sos. Mielone mieso podsmazyc na Oliwie. Po paru minutach dodac dwa trzy (na dwie osoby) pomidory ktore sa pokrojone w plastry oraz cienko pokrojona marchewke. Troszke osolic.Dodac takze pociety w koleczka por. Podlac woda dodac pieprzu do smaku. dusic. Gdy pomidory beda o konsystencji sosu dodac czosnku sudzonego w granulkach. Na koniec Gdy kuskus jest juz na talerzu i czeka na sos na wierzch sosu polozyc sera zoltego zwiekszyc ogiec nakryc pokrywka jak sie roztopi wszystko zamieszac i polac kuskus. REWELACJA!

Kasze zalewamy osolona wrzaca woda i czekamy, az napecznieje do 5 min.

 (Przepis pochodzi z serwisu Czarna Oliwka)


13
sty 08

I kopytek mamy co niemiara :) czyli pierwsze kopytka za płoty :)))

Akcja „Kopytki” czyli kopytka z ciasta ziemniaczankom udały się :) Moje Kochanie zjadło ich całkiem sporo, nawet się okazało, że nie są takie złe i nie da się nimi rozbić okna (choć nie sprawdzaliśmy tego, może należałoby to zgłosić do jakiegoś Brainiaca albo Pogromców Mitów)…

Było wesoło, mąka i ciasto latało po kuchni, ale wspólnymi siłami wraz z Mamą Kruchego udało się wyprodukować ok. 7 partii kopytek wrzucanych na osoloną wodę.

Odnosząc się jeszcze do poprzedniego wpisu nt. kopytek:

Przygotowanie: 1 godz.

No, trwało to jednak trochę dłużej…

Trudność: bardzo łatwy!

No, do najłatwiejszych nie należało, ciągle się kleiłam :)

Podtytuł akcji: „Alien” lub „Człowiek Słoń” (a raczej słonica):


11
sty 08

Akcja „Kopytki”

Kruchy nie może się mnie doprosić o zrobienie kopytek. Mamy piątek czyli w weekend będzie trochę czasu, by w końcu się tym zająć. Żeby mi nie umknęło, zamieszczam tu przepis (a nie żeby się walał po torebkach na jakichś oberwanych kartkach – za łatwo go zgubić…)

Kopytka (fot. Agnieszka i Michał Wolniakowie)Kopytka

czyli danie poniedziałkowe <- u nas będzie sobotnie :)

Przygotowanie: 1 godz
Trudność: bardzo łatwy!

Składniki

  • 1 kg ziemniaków,
  • ok. 1 kg maki (najlepiej tortowej),
  • 2 jajka,
  • sól,
  • olej,
  • ewentualnie masełko do niesklejania się kopytek

Etapy przygotowania

  1. Ziemniaki ugotować w mundurkach, obrać i utłuc.
  2. Do wysokiego, okragłego naczynia (najlepiej metalowej miski) włożyć roztłuczone ziemniaki oraz rozbić jaja, wymieszać i stopniowo dodawać makę tj. ile ziemnaiki wezmą.
  3. Posolić, wyrobić masę, tak żeby nie przyklejała się do rąk.
  4. Z ciasta formować wałki i kroić je na ok. 2 cm.
  5. Surowe kopytka wrzucać na wrzącą wodę z dodatkiem łyżki oleju (aby się nie sklejały) i odcedzać, gdy wypłyną na wierzch.
  6. Nie należy gotować zbyt długo, bo wówczas kopytka będą twarde. Ugotowane kopytka polewac masełkiem. SMACZNEGO!

(Przepis pochodzi z serwisu www.gotowanie.wkl.pl)

No to na zakupy i do dzieła!