Kruchych okiem


1
lis 10

O człowieku po śmierci

Bardzo ciekawy artykuł o mrocznej stronie naszego człowieczeństwa przeczytałam jeszcze w minionym roku:

„Śmierć to mój zawód” – rozmowa z Adamem Ragielem – technikiem sekcji zwłok i tanatopraktorem, zajmującym się balsamacją ciał i przygotowaniem zmarłych do pogrzebu

I też świetny cytat, który na pewno zapadnie mi w pamięć:

„Bać należy się żywych, a nie zmarłych. Żywi mogą nam narobić niesamowitych kłopotów. Zmarły nigdy nas nie skrzywdzi.”

Adam Ragiel, technik sekcji zwłok, 11 lat doświadczenia


18
sie 10

City Sightseeing

Przedstawiciele City Sightseeing w Warszawie informują na swojej stronie:

„(…) uruchomilśmy trasę turystyczną z piętrowymi autobusami, które gwarantują szybkie, wygodne i uporządkowane zwiedzanie miasta, zarówno tym, którzy wpadają do stolicy tylko na chwilkę jak i tym, którzy mają trochę więcej czasu na zgłębienie tajemnic tego wyjątkowego miasta.”

Według rozkładu jazdy przedstawionego poniżej (rozkład dostępny również na stronie City Sightseeing w Warszawie), autobus zaczyna kurs na Dworcu Centralnym, a kończy w Centrum.

Niestety na tym rozkładzie zapomniano dodać przystanek „Stacja Bliska”, o której Przedstawiciele City Sightseeing w Warszawie wspominają w dalszym fragmencie tekstu:

„(…) Jesteśmy przekonani, że po skorzystaniu z naszej oferty Warszawa stanie się bliższa Państwa sercom tak, jak bliska jest naszym.”

„Uwaga! Autobus odjedzie ze „Stacji Bliska” z toru pierwszego przy peronie pierwszym…”


17
sie 10

Jestm trzewy nogę jecahć!

Kiedy stałem wczoraj na przystanku autobusowym, moją uwagę przykuł jeden z bilboardów.
W pierwszej chwili pomyślałem: „Jeszcze jeden plakat z serii: «Piłeś, nie jedź!»”.
Jedyna rzecz, która mi nie pasowała, to słowo „nogę”. Pomyślałem, że to błąd w projekcie albo w druku? Ewentualnie panowie, którzy naklejali plakat, źle spasowali elementy.

Po chwili dostrzegłem jednak, że każde słowo tego hasła napisane jest z błędem ortograficznym. Ale właśnie dzięki temu ten plakat świetnie oddaje istotę problemu…

Plakat został zaprojektowany przez Jacka Misia.


21
lip 10

Ojczyznę kochać trzeba i…

Myślę, że komentarza nie trzeba :) . Po prostu:

„OJCZYZNE
KOCHAĆ TRZEBA
I SZANOWĆ…”

…a zamiast wódki słowniki kupować!

Ojczyzn"E" kochać trzeba i szanować.


9
lip 10

Wiatraczek ;)


11
kwi 10

Ze środka mnie… (Kasia)

Wpis, który czeka w kolejce do publikowania, piszę już od kilku dni (problemy w zarządzaniu czasem), a przez ostatnie tragiczne i smutne wydarzenia udało mi się znaleźć chwilę na dokształcenie się i popracowanie nad sobą. Wokół jest naprawdę nieciekawie, nie jestem już w stanie oglądać tv, uśmiechniętych i sympatycznych twarzy osób, które zginęły, a które dopiero co oglądałam przelotnie w Wiadomościach, czy w internecie… Siedzimy więc z mężem w naszym małym azylu słuchając starej dyskografii Queen, każde na swój sposób starając się uspokoić myśli.

W ogóle to nie planowałam tutaj nic pisać, ale jakoś tak doskwiera mi to, co się stało (jak pewnie większości z nas). Szczerze mówiąc myślałam, że wciąż nie rusza mnie śmierć w znaczeniu, że nie potrafię się tak naprawdę przejąć, wykazać się odrobiną empatii. A jednak coś we mnie drgnęło (ale dlaczego akurat to?). I chcę o tym, co czuję, napisać tutaj.

Sięgając wstecz pamięcią nie znajduję śladu, kiedy płakałam po czyjejś śmierci, czy wzruszałam się i przeżywałam ją.  I jest to dla mnie przerażające, że mam wrażenie, że spływa to po mnie. Mogę sprawiać wrażenie obojętnej. Nie skupiam się nad problemem, nie wyciągam wniosków… Im stawałam się starsza i wracałam myślami do śmierci różnych osób, coraz bardziej mnie smucił fakt, że po raz kolejny się nie przejęłam, nie płakałam, nie myślałam o tym, co się stało, NIE PRZEŻYWAŁAM - byłam zabiegana, myślałam o przyziemnych zwykłych błahostkach. Odnośnie płaczu – nie chodzi o to, aby się zmuszać do łez. Z reguły jestem bardziej płaczliwą osobą, dlatego zaskakujący dla mnie wydał się fakt, że nie płakałam nigdy w TAKICH momentach, kiedy właśnie łez można byłoby się spodziewać.

W sobotni poranek było inaczej, choć bez łez. Włączyłam telewizor, zobaczyłam transmisję z mszy katyńskiej. „OK – szaro tam, to przełączam”. Ale nagle w rogu dostrzegłam czarne logo TVP i to już spowodowało, że musiałam usiąść. Nerwowo przełączałam kanały… Szukać nie trzeba było daleko. Katastrofa samolotu… Niedobrze… Ale wiem, że się zdarzają takie rzeczy… Ale… Ale przecież nie mogło się stać nic złego. NIE MOGŁO!

NIESTETY. Do tej pory nie przyjmuję tego do wiadomości. Nie byłam w stanie znaleźć sobie miejsca. Pierwszy raz w życiu czułam taki niepokój. Nie jest mi z tym dobrze. Przestałam już oglądać wiadomości… Czuję, że coraz bardziej zaciska mi się gardło na myśl o tym, co się STAŁO. Tym bardziej będąc blisko tego, co dzieje się w Warszawie, jak zachowują się ludzie, odwiedzając miejsca, gdzie CI, których z nami już nie ma – bywali i ŻYLI!

Chciałam napisać tylko jedno – dwa zdania o wydarzeniach sobotnich, a rozwlekłam się na kilka akapitów. Siedząc w ciszy w domu poświęciłam trochę czasu na czytanie zaległych maili i w końcu ruszyłam temat zarządzania czasem. W związku tym postanowiłam uprządkować wpisy na blogu. No ale wyszło jak wyszło – nie czas i miejsce na pisanie o mindmappinu ani o konkursie dla tropicieli Leb 2.0. Wpisy więc wpisuję w zaplanowane.

Dziękuję.


24
sty 10

Przewidujące (?!) Usability

Dziś rano robiłam sobie codzienny update z tego, co na Facebooku słychać. Przeglądam swoją ścianę i widzę news od NetworkedBlogs – bardzo przyjemnej aplikacji do publikowania na Facebooku swoich blogowych wpisów zamiast tradycyjnych notatek.

Krok 1. Wiadomość miała tytuł „Home Page Update”:

Krok 2. Zaciekawiona bardzo, co nowego szybko przeszłam dalej (może tu był mój błąd, bo spodziewałam się nie-wiadomo-czego ;) ). Dla ciekawskich - link do ich ściany.

Trafiłam na ich bloga, a że mi się spieszyło, nie doczytałam dokładnie, o co chodzi, jakie zmiany itp. I raczej liczyłam na to, że skoro dostałam wielkie info na ścianę, to z pewnością bez trudu zauważę :)

Krok 3. No i co – wchodzę… Patrzę… Rewolucji nie widzę… Właściwie nic nie zauważyłam :) Autorzy jednak przewidzieli, że nie tylko ja mogę tak zareagować i wyjść zmieszana i postanowili zrobić coś takiego:

Wniosek: szkoda, że o funkcjonalościach, które szeroko promują (mają już ponad 99 tysięcy fanów) muszą jeszcze dodatkowo pisać i utwierdzać użytkownika, że to nie jest żart – oni rzeczywiście coś zmienili. A może się mylę? Może to dobrze, że na stronie odwołali się do wcześniej danych obietnic? Bo w końcu co by to było, gdyby nic nie napisali? Dopiero bym była ja (i pewnie nie tylko ja) zmieszana.

Zapraszam do dyskusji :)


11
sty 10

Zas(y)pa(ło)

A no właśnie – trochę zasypało Warszawę…

Łikend pod względem jeżdżenia samochodem – tragiczny… Nie dlatego, że posypał śnieg i zrobiło się ślisko na ulicach. Tragiczny dlatego, że każde ruszenie auta z podwórka wiąże się albo z zakopaniem w wielkich zaspach, albo z brakiem późniejszej możliwości zaparkowania.

Sobota.
Po odśnieżeniu auta i próbie wyjechania na miasto – zakopałem się :P – dobrze, że akurat sąsiad wychodził do sklepu.
Po powrocie z miasta i półgodzinnym jeżdżeniu po osiedlu celem zaparkowania – znalazłem nareszcie miejsce… Pod blokiem po 2 stronie Gagarina… Na szczęście trafiłem miejsce przy odśnieżonej ulicy.

Niedziela.
Wyjazd OK (pomijając dość mocne skrobanie samochodu).
Powrót z miasta i parkowanie z rozpędu… Dobrze, że było gdzie… Z kolei później wpychaliśmy auto mamy na chodnik – zabawne było to, że przez ten śnieg nie mogła podjechać pod 10cm krawężnik…

Poniedziałek.
Do pracy chcieliśmy ruszyć samochodem. Jednak jak zobaczyłem, że za oknem wypychają sąsiada – zrezygnowaliśmy z tego pomysłu.
Tak więc postanowione – jedziemy autobusem… Po drodze na przystanek wypchnęliśmy kolejnego zakopanego…

Na przystankach ludzi kupa. Musieliśmy darować sobie jeden autobus – w środku tłumy. Wsiedliśmy w równie zapchane 180. Przystanek „Dobra” – przesiedliśmy się w zupełnie pusty 151. Jak się później okazało – świetny pomysł. Po drodze popsuły się tramwaje, które miały nas pierwotnie zawieść do pracy. Ale my, naszym 151 śmigaliśmy sobie bezpośrednio do roboty.

Gdzieś w centrum dostałem SMS o takiej treści:
„Pod Kolmexem zupełnie nie odśnieżone. Weź saperkę albo łopadę :-)
Kolejny raz byłem zadowolony z siebie, że nie pojechaliśmy samochodem. Nie mogłem się tylko doczekać, aż zobaczę ten parking, na którym w „normalne” dni nie ma gdzie zaparkować (brak wolnych miejsc).

Dziś miejsc było do koloru do wyboru, jednak parkowanie na nich było/jest nieco utrudnione przez ten cudowny śnieg…


17
gru 09

Pierwsze śniegi (rozwiązuję zagadki ludzkości :P)

Dzisiejszy dzień zaczął się troszeczkę straszno… Spadł śnieg! Na mieście zrobiło się dość zimno… Budziki niestety w taką pogodę nie chcą działać ;) – jednym słowem z całej tej zimności – zaspało nam się troszkę. Samochody, jak zwykle przy pierwszych opadach śniegu, jeżdżą jakby chciały, a nie mogły. Autobusy nie jeżdżą według rozkładów, a jeżeli już przyjadą – to tak napakowane, że nie da się wsiąść.

Ja do pracy jechałem dziś 3 autobusami + 1 przystanek przebyłem na butach. Z pierwszego autobusu wysiadłem po 1 przystanku, żeby wypuścić ludzi, ale z powrotem zabrakło dla mnie już miejsca (jechałem z Kasią – więc zadbałem tylko o to, żeby Kasia się zmieściła – wepchnąłem ją na siłę do autobusu, udostępniając miejsce na którym ja wcześniej stałem). Za chwilę przyjechał(y) 180 (aż 2 sztuki). Pomyślałem sobie – Nowy Świat – doskonałe miejsce na przesiadkę. Oczywiście postanowiłem sobie dodatkowo utrudnić życie. Stwierdziłem że jazda tramwajem do pracy jest zbyt banalna. Poza tym tramwaj co prawda jeździ 50 razy częściej niż autobus 155, ale zatrzymuje się jakieś 150m od wejścia do mojej firmy, a dodatkowo trzeba przejść przez 2 przejścia dla pieszych. Wybrałem autobus 155 (on zatrzymuję się 70m od wejścia do firmy i nie ma po drodze żadnych przejść dla pieszych :P ). Normalną sprawą było to, że 155 po prostu nie przyjechał – przez prawie 30min! Wsiadłem w pierwszy lepszy autobus…

Właśnie do tego pierwszego lepszego autobusu, kilka przystanków dalej, wsiadła starsza pani. Zapytała mnie – czy ten autobus jedzie w miejsce X. Ja odpowiedziałem, że niestety nie wiem – bo za chwilkę wysiadam. Ona natomiast stwierdziła, że przejedzie się i sprawdzi.

Mamy tu odpowiedź na jedną z zagadek ludzkości. Dokąd jeżdżą wszyscy emeryci rano w dni powszednie?
Odpowiedź jest prosta – jadą się przejechać.

Przy ulicy Prostej wysiadłem z autobusu. Tak jak już wcześnie wspomniałem – ten kawałek przebyłem na piechotę. Nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem.

Warunki pogodowe jakie są – każdy widzi:
SNC00067_
ale to nie przeszkadzało pewnej pani dojeżdżać do skrzyżowania i malować się w między czasie. Może i nie było jakiegoś wielkiego niebezpieczeństwa – ale malowaniu się i jednoczesnemu prowadzeniu auta (przy takiej pogodzie jak dziś) – mówimy stanowcze NIE!

dziękuję za uwagę :)
Kruchy


15
gru 09

Pudełko Nicości najważniejszą prawdą życiową dla kobiet :)

Zwykle nie oglądam filmików z YouTube podsyłanych przez znajomych, ale tym razem na 10 minut zmieniłam swoje postanowienia i obejrzałam to:

http://www.youtube.com/watch?v=UgWHIguqnGg

Polecam głównie kobietom, faceci też mogą obejrzeć. Myślę, że to powinien być sztandarowy film na zajęciach z wychowania do życia w rodzinie. A ja już kombinuję, jak zdobyć publikację tego pana.

Więcej tutaj: http://www.laughyourway.com/