Kruchych okiem


13
gru 09

Ludzie listy piszą… z Amnesty International

Na zaproszenie kolegi Mojka wybraliśmy się do Pałacu Kultury – części, gdzie c się Teatr Dramatyczny – na coroczny Maraton Pisania Listów organizowany przez Amnesty International. Maraton trwał dokładnie 24 godziny, od 12:00 12 XII do niedzielnego południa -13. grudnia. Pan Cygaro swym blogu ładnie podkreślił, że schodzi się ona z 28. rocznicą wprowadzenia stanu wojennego.

Wspólnie z mężem napisaliśmy 7 listów w obronie m.in.:

  • dwóch aktywistów internetowych i blogerów Emina Abdullayeva i Adnana Hajizadego uwięzionych  po nieuczciwym procesie. Amnesty International uważa, że dowody przeciwko nim zostały sfabrykowane i zostali aresztowani wyłącznie dlatego, iż nie bali sie użyć prawa do wolności słowa.
  • obrończyni praw człowieka Rity Mahato, której grożono śmiercią, gwałtem i porwaniem w związku z jej pracą na rzecz kobiet, które były ofiarami przemocy
  • Musaada Abu Fagra - pisarza i działacza praw człowieka z Synaju uwięziony za “nawoływanie innych do protestu”
  • Konstantiy Kunevy, liderki związków zawodowych, która doznała ciężkich obrażeń po tym, jak jakiś mężczyzna oblał jej twarz kwasem siarkowym, gdy wracała z pracy do domu
  • grupy pokojowych demonstrantów z Mińska, której uczestnicy zostali skazani na dwa lata „ograniczenia wolności” za uczestnictwo w pokojowej demonstracji w stolicy kraju.

Nasze i wiele tysięcy innych (można sprawdzać tutaj) trafią do odpowiednich urzędów i osób, które mogą zmienić zły los tych ludzi.

MPL1

Walizka, gdzie zbierano listy w obronie Rity Mahato

DSC_3832

Listy piszą wszyscy...

MLP2

...także Jacek Żakowski

DSC_3837

Listy do prezydenta Uzbekistanu

Kruchy zrobił więcej zdjęć piszącym, mam nadzieję, że uzupełni mój wpis :)

W Warszawie akcja działa się także w klubokawiarni na Chłodnej 25 – tam był Pan Cygaro i stosownie udokumentował.


19
lis 09

Ma talent

Jeżeli ktoś ogląda „Mam talent”, to zapewne będzie kojarzył ten filmik.

Polecam

Pozdro
Kruchy


25
paź 09

Edukacyjne Spotkania Allegro – Warszawa, 24-25.10.2009


Grafika pochodzi z serwisu esa.allegro.pl

Źródło: esa.allegro.pl

Część pierwsza: relacja offline live spisana „na kolanie”

Spotkanie – tak jak mówił MF – nic ciekawego. Możliwe, ze zle odczytalam ich komunikat -> wychodzi na to, ze spotkanie jest dla użytkowników Allegro, którzy prowadzą lub bedą (planują) prowadzić sklep internetowy – handlować przez Internet, również za pośrednictwem Allegro. Organizacyjnie trochę im nie wyszło, gdyż rejestracja była przesunięta na „po pierwszym wykladzie”, a nie tak, jak można było się tego spodziewać – zaraz po wejsciudo budynku, w którym się dzisiaj spotkaliśmy. Po pierwszym wykładzie dziki tłum uderzył na parter celem odebrania obiecanego i oplaconego pakietu startowego. Jak można było się spodziewać kolejka zrobiła się całkiem spora i nieźle zakrecona. Trochę to paradoksalne – osoby wchodzące do budynku pytaly jak za czasów PRLu i głębokiej komuny: „za czym ta kolejka?” – w dobie szybkiej sprzedaży internetowej ;) Ciezko jest się nie czepiać tego dużego i znanego gracza na rynku e-commerce. Próbuje ich tłumaczyć tym, ze jest to pierwsze tego typu spotkanie. Głosy w kolejce nie były jednak przychylne, cześć osób w ogóle nie widziało sensu w staniu po jakaś dziwna siatkowa torebkę z nieznana zawartością. Po dobrych 20 minutach wolnego przestepowania znogi na noge pani rejestratorka wyszła do nas i rozbrajajacym głosem zaprponowala, żebyśmy udali się na kolejny wykład żeby potem ponownie stanąć w kolejce ;)

I mnie udało się odstac swoje i dostać obiecany welcome-pack. W perwszej chwili oczywiście byłam lekko zmartwiona brakiem smyczy, których cały stos widziałam wchodząc tu rano, ale po „poglebionej analizie” torebeczki wszystko stało się jasne, miłe i przyjemne ;) kończę to narzekanie, bo trzeba organizatorów pochwalić ;) W końcu to dzięki nim mogłam zapisać ten nietypowy wpis blogowy off-line – na firmowym papierze, firmowym dlugopisem…

Część druga: po drugim dniu zajęć i z pewnej perspektywy myślowej ;)

Trochę o zajęciach… Pierwszy wykład dotyczył e-commerce ogólnie – wprwowadzenia w temat. Standardowo trochę statystyk, trendów, planów. Bardzo ciekawa była dla mnie cześć poswiecona tzw. social shoppingowi czyli zakupom w internecie bazujacym na opiniach innych konsumentów, a właściwie prosumentow czyli ludzi z własnej nieprzymuszonej woli generujacych opnie w internecie – na modłę Web 2.0, które jest mi bliskie ;) Slupki statystyk dobrze pokazały, ze liderzy opinii to w polskim internecie już ok. 1/3 z trendem rosnacym. Trudno się z tym nie zgodzić – ludzie poszukują opinii i pomocy w podejmowaniu decyzji w zakupach na mocno nasyconych rynkach. Inni ludzie chętnie dzielą się swoim doświadczeniem zakupowym – zarówno tym pozytywnym jak i negatywnym. Co zaskakujące, wśród ludzi piszących opinie przeważają mężczyźni ;) A niby tacy małomówni ;)))

Kolejne prezentacje dotyczyły prowadzenia własnego biznesu w Internecie – założenia i prowadzenia sklepów internetowych. Dopiero warsztaty tak naprawdę zachęciły mnie do spróbowania czegoś nowego czyli zabawy w e-biznes. Na pewno nie teraz, ale… może jak będziemy już na naszej wiosze…

Rzeczone warsztaty to kolejno szkolenie z obsługi klienta, które rozpoczęliśmy od fajnego ćwiczonka: otrzymaliśmy kartki papieru A5, mieliśmy zamknąć oczy, a nasza prowadząca wydawała nam polecenia: złożenia na pół i odrywania rogów kartki z różnych stron. Jak można było się spodziewać – wynik działań był różny :) W ten sposób bardzo przystępnie pokazano nam różnicę miedzy komunikatem a komunikacją. A także to, jak ważna jest komunikacja w kontakcie z klientem. Otrzymaliśmy także dawkę porad, jak radzić sobie z reklamacjami i trudnymi klientami – myślę, że przydatne informacje nie tylko dla prowadzących e-biznes. Na koniec uczestniczyliśmy w zajęciach z copywritingu – moim zdaniem świetne z dwóch powodów: 1. temat bardzo ciekawy, z którym nie miałam jeszcze kontaktu w sensie dostępu do profesjonalnych wskazówek; 2. prowadząca pani Anna Dmochowska (allegrowa puszysta_pani), która bardzo ciekawie opowiadała nam o tym, jak pisać dobre oferty, co jest najważniejsze, czego unikać. Poza tym świetnie zgrała swoją prelekcję z prezentacją – wszystko co ważne, pojawiało się w odpowiednim momencie tak, że nie czytaliśmy „na przód”, tylko byliśmy dobrze skoncentrowani na tym, co nam opowiadano. Jak tylko otrzymam prezentację, postaram się ją tutaj zamieścić.

Ponieważ wpis ten powstaje prawie tydzień od wydarzenia, więc nie jest już tak aktualny, ani też pisany na świeżo, tak jak pierwsza jego część (offlajnowa notatka live), więc piszę nieco z perspektywy ucinając detale. Niedzielną część spotkania zaplanowałam tak, by nie spędzić tam całego dnia, tylko skorzystać z najbardziej dla mnie wartościowych zajęć. Zaczęło się ciekawie na temat bezpieczeństwa w sieci, później część warsztatowa – głównie dla e-biznesmenów i e-biznesmenek. Pierwsze szkolenie dotyczyło gwarancji i rękojmii i jakimś dziwnym przypadkiem udało mi się trafić do pani Ani z ćwiczeń copywriterskich – super! Pogadanka była równie interesująca i kształcąca, aczkolwiek nieco trudniejsza, gdyż w dużej mierze opierała się o akty prawne, które – jak wiadomo – językiem prostym napisane nie są. Pani Ania dzielnie przekładała z Ichniejszego na Nasze :)

Podsumowując – początkowo uważałam, że to stracone dla mnie czas i pieniądze, jednakże z perspektywy patrzę na to zupełnie inaczej – jestem zadowolona ze swojej obecności na Bobrowieckiej 9 pod koniec października :) Posłuchałam o czymś nowym, poznałam nowe ciekawe osoby, mogłam wysłuchać prelekcji, więc odbiór był zupełnie inny, lepszy niż tylko obejrzenie prezentacji na slideshare. No i może kiedyś też zajmę się własnym e-biznesem, kto wie? Czuję się zdecydowanie zachęcona.

Strona spotkania: http://esa.allegro.pl/


24
paź 09

Edukacyjne spotkania allegro – blog offline

Własnie siedzę sobie na wykladzie e-commerce zorganizowanym przez Allegro. Ponieważ mój telefon zaniemogl, na poprzednim wykladzie zrobiłam wersje offline bloga na firmowym papierze ;) skany dostarcze w czasie późniejszym, ale na dowód zalaczam kilka zdjęć:


7
paź 09

Słodko-gorzki nastrój – opisy znajomych

Czyli jak społeczność internetowa kształtuje nasze życie… Teraz nie cytuje się sławnych ludzi, ale opisy gg znajomych…

Mężczyźni pozostają dziećmi, tylko zabawki drożeją :P (Sjidżej)

Każdy dzień nieudaną kopią poprzedniego. (Maniak_xc)

Zrobili mi zdjęcie fotoradarem na rowerze :D (Mihal Ostry)

‘…Jeśli za coś nie warto umierać, nie warto dla tego żyć…’ (Paulina)

Manamana Tutu du du du Manamana Tutu du du ^^ (Sylwia W.)


24
sie 09

Kto smaruje ten jedzie

W drodze do Kazimierza lub z Kazimierza:

Texol


21
sie 09

Mam komórkę, NIE MAM biletu

Obrazek zapożyczony z serwisu www.mpay.pl

Obrazek zapożyczony z serwisu www.mpay.pl

Dziś rano jadąc do pracy zauważyłam, że mój dobowy bilet wygasł i moja dalsza podróż nie będzie legalna. Postanowiłam więc, że jest to dobra okazja do wypróbowania nowej mobilnej możliwości zakupu biletu przez komórkę. Pomysł ZTM bardzo mi się spodobał, bo często się zdarzało, że nie miałam drobnych na bilet, albo nie mogłam kupić biletu u kierowcy. Zadowolona wsiadłam do autobusu…

Continue reading →


21
sie 09

Zachować życie, ale dostać mandat

Przeglądając newsy w jednym z artykułów natknęłam się na poruszający tekst:

Rowerzyści w trosce o swoje bezpieczeństwo często decydują się na łamanie przepisów i jazdę chodnikiem. Policjanci jednak ostrzegają - tak jak i innych użytkowników dróg – rowerzystów również obowiązują przepisy i w razie ich naruszenia nie unikną kary. A za jazdę na rowerze po chodniku można zapłacić mandat.

Smutne, ale prawdziwe. I nie wiadomo, co robić, bo na ulicy można stracić życie, na chodniku – kilkadziesiąt, kilkaset złotych – w ramach mandatu. Co lepsze? Lepiej życie zachować, ale łamanie przepisów nie jest fajne, tak jak irytowanie przechodniów wspólnym użytkowaniem chodnika. Niebawem planujemy znowu wsiąść na rowerki i szczerze mówiąc, nie wiem, co lepsze… Temat zniechęcający do rowerowania nie tylko tego niedzielnego :(

Źródło: Rowerzyści i Masa Krytyczna – Społeczeństwo – Wiadomości – Polska.pl


18
sie 09

Ach, ta dzisiejsza młodzież…

Po pracy i po fryzjerze Mój Kochany subtelnie zakomunikował mi, że jest głodny co kilka kroków pytając: „Kasiaaa, a co sobie zjemy na obiaaad?”. Ponieważ na wizytę u fryzjera wyjęłam z bankomatu trochę więcej złotówek, pomyślałam, że moglibyśmy się wybrać na pizzę, tele-pizzę ;) Skierowaliśmy się wiec do Telepizzy niedaleko domu, na Czerniakowskiej. Obsługa w tym miejscu nie okazała się zbytnio rozgarnięta, gdyż kiedy weszliśmy do środka, żeby złożyć zamówienie, niespecjalnie się zainteresowała tym faktem, a także tym, ze byliśmy lekko zdezorientowani nie mogąc znaleźć menu. No ale trudno, po kilku minutach trzymaliśmy już ulotkę w dłoni i składaliśmy zamówienie. I tu kolejny zonk! Do pizzy zamówiliśmy jeszcze napoje – colę i nestea. Obsługa nie zechciała nas poinformować, ze półlitrowa cola się skończyła i możemy dostać jedynie litrową, sporo droższą… No, niefajnie, ale cóż…

„Najzabawniej” jednak było w ogródku. Continue reading →