Niedziela zaczęła się także szaro i taka kolorystyka utrzymała się cały dzień (co też nas nieco zniechęciło do robienia czegokolwiek).
Paryżew
4
sie 08
Paryż: dzień szósty – w stronę Arc de Triomphe (cz.2)
No więc skończyliśmy na historii z tajemniczym panem, który w ogrodach Tuileries usiłował nam coś ważnego przekazać i wciąż jak mantrę powtarzał „sizor, sizor”. Mieliśmy wielką zagwozdkę, o co mogło mu chodzić. Skojarzenia były przeróżne zaczynając od nożyczek (ang. scissors) aż po obelisk na placu Concorde (pomyśleliśmy, że może obelisk po angielsku brzmi jakoś tak
)
4
sie 08
Paryż: dzień szósty – od Louvre do Arc de Triomphe
Sobota zaczęła się szaro i deszczowo. Nie chciało nam się nawet wyjść za daleko do sklepu po coś na śniadanko i żałowaliśmy wielce, że śniadanko nie chce przyjść do nas
Ale kiedy w końcu się zmotywowaliśmy do wyjścia, zrobiliśmy pyszne zakupy w G20:
4
sie 08
Paryż: dzień piąty – Pariżą Kolasją i Parc ClichyP
Po długim powracaniu do domu… (w końcu po różnych perypetiach z linią „80″ dojechaliśmy jedynie do Place de Clichy, a stamtąd przecież jak nic 15 minut szybkiego marszu do naszego hotelu… więc jeszcze jedna przesiadka, a potem wspinanie się na 3. piętro po krętych i stromych schodkach) …po długim powrocie nieco zgłodnieliśmy i postanowiliśmy wypróbować jakąś nową restauracyjkę w naszych okolicach.
2
sie 08
Paryż: dzień piąty – Marais, Bastille, Pantheon i nie tylko
Piątek możemy uznać za najbardziej efektywny w zwiedzaniu – udało nam się zrealizować cały plan i dodać jeszcze do niego 2 punkty
Ale po kolei… Najpierw śniadanko – Moje Kochanie wstał wcześniej i z naszej ulubionej piekarni przyniósł pyszne słodkie bułeczki – tym razem po 2 dla każdego i standardowo bagietkę. Słodkie bułeczki są pycha!
2
sie 08
Paryż: dzień czwarty – Montrmarte
W środę strasznie się namęczyliśmy łażeniem i dojazdami, więc dzisiaj postanowiliśmy udać się gdzieś niedaleko. Najbliżej mamy na Montmarte